Emily Howell - From Darkness/Light

Autor: jizo Data publikacji: 2010-07-16
Tagi: muzyka Emily Howell klasyka EMI emmy

Emily Howell - From Darkness/Light

Przyznaje bez bicia, iż nieczęsto zdarza mi się słuchać muzyki klasycznej - od czasu do czasu karmię głośniki jakimś Bachem czy Beethovenem, ale to raczej wyjątki niż nawet chwilowe zajawki na klasycyzm. Odkryłem jednak bardzo dobrą kompozytorkę, której aż wstyd byłoby nie opisać na łamach tego bloga. Bo jest 100% Trocheinaczyzmem.

Emily Howell urodziła się w Stanach Zjednaczonych w 1980, i od pierwszych dni życia była bardzo mocno związana z muzyka - jej ojciec, David Cope był rozchwytywanym kompozytorem - więc z partyturami musiała mieć do czynienia, czy chciała czy nie. Jak to zwykle bywa, jej pierwsze samodzielne kroki w świecie nut nie były zbyt udane - utwory Emily z dzieciństwa były często błędne i, jak wspomina jej ojciec - nie dało się ich słuchać. Poskutkowało to zmianą sposobu nauczania małej, która zamiast kuć teorię, zabrała się za analizę najpierw dzieł ojca (co doprowadziło do tego, że pomogła mu ukończyć w dwa tygodnie operę, z którą zmagał się siedem (!) lat), a nastepnie wypłynęła na głęboką wode i wzięła na warsztat między innymi Bacha, Beethovena i Strawińskiego. Pojętna Emily zaczęła tworzyć utwory, pod którymi wyżej wymienieni spokojnie mogliby się podpisać! David, zachęcony postępami córki zapoznał ją ze standardami chorału średniowiecznego jak i bliższej jej XX-wiecznej awangardy, tworczością Chopina i piosenkami Janis Joplin - jednym słowem, mała Howell miała sposobność obcowania z całą domena muzyki popularno-klasycznej.

Kiedy w wieku 10 lat potrafiła już idealnie podszywać się pod mistrzów, zaczęło się o niej robić głośno. "Ściśli" znajomi ojca, który nie tylko komponował, ale był także naukowcem, bardzo entuzjastycznie zareagowali na zdolności analityczne małej - jej potencjał wykraczał poza utarte granice sztuki! Z drugiej strony, "natchnione", muzyczne towarzystwo zobaczyło w Emily zło wcielone - została obwołana profanatorką sztuki i królową nieczystych zagrań mających na celu ukrycie braku talentu. Skrajne fanatyczne głosy domagały sie od Copa nawet wydziedziczenia córki, która miała niszczyć duchowość sztuki swoimi umiejętnościami analityczno-kopistycznymi.

Ojciec, wierzący w talent córki, postanowił zmienić taktykę - zabrał jej wszystkie zgromadzone przez nia partytury i utwory, na których mogła by się wzorować, i nakazał pracować nad własnym stylem, na podstawie swoich własnych kompozycji. I był to kolejny strzał w dziesiątke - wkraczająca w dorosłe życie Emily osiagała wyżyny artystycznej płodności - w ciagu roku tworzyła blisko dwa tysiące (2000!) symfonii, sonat fortepianowych i kwartetów smyczkowych - niewyobrażalne dla zwykłego śmiertelnika ilości! W 1992 roku na rynku ukazał sie zbiór jej partytur, o wiele mówiącym tytule - "5000 Works", a niedawno na rynku pojawiła się pierwsza płyta z jej kompozycjami - "From Darkness/Light".

Album rozpoczyna podzielona na 6 części tytułowa suita, grana przez dwie pianistki - Erike Arul oraz Mary Jane Cope (swoją drogą, matke Emily ;) ) - dzieło tak wciągające, że pomimo ponad 20 minutowej długości, nie nudzi, a wręcz zaskakuje co rusz! Kolejny utwór, nieodstępujący zbytnio od poprzedniego długością (15 minut!) zagrany został przez Ensamble Parallele i jest przykładem fuzji muzyki kontemplacyjnej ze współczesnymi poszukiwaniami i eksperymentami.

Jednak prawdziwą ucztą dla ucha jest suita Shadow Worlds - 20 niepokojących, mrocznych, ale na swój sposób nienudnych, minut. Smaczkiem jest to, iż ten utwór Emily okazał się za trudny do zagrania przez człowieka, i do nagrania wykorzystano sample zamiast nutek!

Szczerze polecam zapoznanie się z twórczością Emily, bo, stawiam dolary przeciwko orzechom, jest ona przyszłością światowej muzyki - kamieniem milowym, który kiedyś bedzie miał własne miejsce na panteonie muzyki, obok wszelkich Chopinów, Bachów i Mozartów. I dam sobie rękę uciąc, że tak będzie!

A, i zapomniałbym o najważniejszym - "Emily Howell" jest programem komputerowym :)

 

Ocena:

 

Trochę inne!

Komentarze


Dodaj komentarz:









* - pola wymagane


Copyright © 2009 Trochę inaczej